Naiwny ufa każdemu słowu, przemyślny rozważa swe kroki. Mądry się boi i złego unika, głupi się zapala, nabywając pewności.
Bywa, że hojny ciągle zyskuje, a skąpy nad miarę zmierza do nędzy.
A kiedy twoja miłość jest przyjęta i otwierają się dla ciebie ramiona - wówczas proś Boga, niechaj ocali tę miłość od zepsucia, bowiem niepokoję się o serca po brzegi szczęściem wypełnione.
Śmiej się do ludzi, Płacz tylko w ukryciu, Bądź lekka w tańcu, Lecz nigdy w życiu.
Drodzy Państwo Młodzi! W Dniu Waszego Ślubu samych radosnych zdarzeń, niech będzie on początkiem spełnienia wszystkich marzeń. Z najlepszymi życzeniami...
Aby wszystkie fajne dni w żółwim tempie upływały, by co dzień uśmiechał się do Ciebie świat cały. By nigdy nie było porannej pobudki i wiał wiatr specjalny, co rozwiewa smutki.
Przychodzi baba do lekarza z mózgiem w rękach i mówi: - Panie doktorze, to mi się w głowie nie mieści!
Przychodzi babka na bal przebierańców, cała golutka tylko ubrana w czarne rekawiczki i czarne krótkie kozaczki. Nagle bez orientu podbija do niej organizator imprezki i pyta: - za co się pani przebrała? - szalenie mi się podoba..... A ona na to: - Jak to za co?? za piątkę pik. A on przyciąl na nią od dołu do góry i rzecze: - Hmmm.. no tak rzeczywiście, alę chciałbym Pani powiedzieć, że w dobie dzisiejszego postępu znacznie lepsza byłaby czwórka pik
Przychodzi baba do lekarza. - No i co, czy pomogły pani te lekarstwa co przepisałem na hemoroidy? - Tak pół na pół. - Jak to? - Te długie śliskie tabletki to jakoś połknęłam, ale ten krem, co mi pan przepisał, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam.
Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie. Lekarz: Co pani jest? Baba: Dziekanat!
Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze, jesteśmy z mężem już pół roku po ślubie i współżycie nam nie wychodzi. Tak szczerze mówiąc, to nie wiemy, jak to się robi. Lekarz był nieśmiały, nie bardzo wiedział, jak to objaśnić pacjentce. Przywołał ją do okna. - Widzi pani te dwa pieski na trawniku To trzeba robić tak samo. Po kilku dniach uszczęśliwiona baba przychodzi do lekarza. - Panie doktorze, serdecznie panu dziękuję. Współżycie układa nam się teraz wspaniale, tylko na początku mąż nie chciał wychodzić na trawnik.
Przychodzi baba do lekarza ze śledziem na plecach. - Co pani dolega - spytał się doktor Baba mówi: - Ktoś mnie śledzi.
Przychodzi baba do lekarza : - Panie doktorze źle się czuje. Lekarz zbadał babę - Niech pani codziennie rano na czczo wypija jedno jajko. - Panie doktorze, ale ja nie znoszę jajek. - A kto je pani każe znosić?
Przychodzi baba do ginekologa i lekarz mówi jej, że nigdy w życiu nie widział takiej dużej dziury. Baba przestraszyła się i po powrocie do domu postanowiła to sprawdzić. Położyła sobie lustro na podłodze i ogląda tę dziurę. W tej chwili wchodzi mąż i pyta ją: - A co ty robisz? - Aaa... to taka niewinna gimnastyka... - Acha, właściwie to masz rację, przyda Ci się. Tylko uważaj żebyś w tę dziurę w podłodze nie wpadła.
Wraca zrozpaczona baba od lekarza i krzyczy do mężą że ma nowotwór. Sąsiadka, ciekawska franca z uchem przy ścianie, ale że słuch już nie ten, zrozumiała że baba ma nowy otwór. Czemu nie myśli sobie, mi też się przyda nowy otwór. Leci więc do lekarza, i od progu: - Panie doktorze, chcę mieć nowy otwór jak moja sąsiadka co tu przed chwilą była! Lekarz stuka się palcem w czoło, a baba na to: - Oj kochanienki, tylko nie na czole, bo mi stary jajami oczy wybije!
Przychodzi trup baby do lekarza i od razu kładzie sie na kozetce.. - Co pani sie tak rozkłada? - A co, mam gnić w poczekalni?