-
Kocha się chłopak z blondynką. Nagle blondynka pyta:
- Kochanie, ale ty nie masz HIV, prawda?
- Nie, no coś ty skarbie...
- To dobrze, nie chciałabym znowu tego złapać.
-
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupilka - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł niepostrzeżenie z jeepa. Biegł za samochodem, biegł, biegł...
Ale nie dogonił.
Nagle słyszy gdzieś niedaleko szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
- Może nie wszystko stracone - myśli pudelek i dopada padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stworek coś żre, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie:
- Mmmm... Jaki smaczny ten lampart... Rarytas... Mięsko palce lizać... A kosteczki - co za rozkosz....
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki.
- Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa - myśli uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy coś do niego.
- Oj, niedobrze - myśli pudelek - Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został zrobiony w balona. Lampart zdenerwował się strasznie... Każe małpie biec za nim z powrotem, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach, i mruczy do siebie:
- Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ona nie wraca i nie wraca...
-
Kryzys ekonomiczny w pełni. Dzwoni bankier do bankiera:
- Cześć stary, jak ostatnio sypiasz?
- Jak niemowlę.
- No chyba żartujesz.
- Nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy zesrałem się w gacie.
-
Siedzi facet w fotelu i ogląda na Euro 2008 mecz Polska - Austria.
5. minuta meczu - Smolarek strzałem w długi róg pokonuje austriackiego bramkarza. 12 minut później Murawski główką na 2:0. W 28. minucie po golu
Krzynówka z rzutu wolnego jest już 3:0!
Nagle ktoś go szarpie za koszulkę i słyszy głos:
- Kupiłeś marchewkę? Marchewkę się pytam czy kupiłeś!!!
-
ZSRR, lata 50-te. Na lekcji wychowawczej pani pyta dzieci o ich idoli. Dzieci wymieniają postacie z książek, rodziców itd. W końcu pani pyta Jasia, kto jest jego idolem? Na to Jasiu wstaje i mówi:
- Moim idolem jest Józef Stalin!
Na to pani się ucieszyła, dała Jasiowi 5 cukierków i jeszcze go pochwaliła. Jasiu wziął cukierki, odwrócił się i powiedział:
- Sorry Winnetou, ale biznes is biznes!
-
Para małżeńska wybrała się na urlop. Tam poznała inną parę, z którą wspólnie się bawili. Pewnego wieczoru postanowili, że dla urozmaicenia wakacji zamienią się partnerami na jedną noc.
Następnego ranka, panowie spotykają się przy śniadaniu i dzielą wrażeniami:
- Ja bawiłem się świetnie. A ty?
- Ja wyśmienicie.
- Ciekawe, czy dziewczyny też przypadły sobie do gustu?
-
Brunetka, ruda i blondynka założyły się, która z nich przepłynie 1000 m. od brzegu do wyspy.
Pierwsza wypłynęła brunetka - przepłynęła 300 m., zmęczyła się i utonęła.
Druga wypłynęła ruda - przepłynęła 600 m., zmęczyła się i też utonęła.
Trzecia wypłynęła blondynka - przepłynęła 990 m., po czym stwierdziła, że jest zmęczona i wróciła na brzeg.
-
Mama pyta Jasia uczęszczającego na studium informatyczne:
- I jak synku wynosisz coś z tej szkoły?
- Mamo, a po co mi stare komputery?!
-
Spotyka się dwóch kumpli z wojska. Dawno się nie widzieli.
- Co tam u Ciebie słychać...? - pyta jeden.
- Aaaa , nic takiego.... ożeniłem się... - odpowiada drugi.
- To musisz być szczęśliwy...?
- No,...... muszę...
-
- Jak wygląda luka prawna?
- Siedzą sobie dwaj prawnicy, a pomiędzy nimi blondynka.
-
Kowalski chwali się koledze:
- Pracuję już 40 lat i żadna ze zbudowanych przeze mnie budowli nie zawaliła się!
- Gratuluję. A co budujesz?
- Linie kolejowe!
-
Staś do Jasia:
- Za co masz ten dyplom?
- Za to, że śpiewałem.
- A ten medal?
- Za to, że przestałem śpiewać.
-
Małysz spotkał kolegów.
- Czołem Adam, wybierzesz się z nami na piwo?
- Nie mogę, muszę lecieć.
-
W szkole:
- Hej, ty tam, pod oknem - kiedy był pierwszy rozbiór polski? Pyta nauczyciel.
- Nie wiem.
- A w którym roku była bitwa pod Grunwaldem?
- Nie pamiętam
- To co ty właściwie wiesz? Jak chcesz zdać maturę?
- Ale ja tu tylko kaloryfer naprawiam.
-
Przychodzi baba do lekarza z mózgiem w rękach i mówi:
- Panie doktorze, to mi się w głowie nie mieści!
-
Przychodzi babka na bal przebierańców, cała golutka tylko ubrana w czarne rekawiczki i czarne krótkie kozaczki. Nagle bez orientu podbija do niej organizator imprezki i pyta:
- za co się pani przebrała? - szalenie mi się podoba.....
A ona na to:
- Jak to za co?? za piątkę pik.
A on przyciąl na nią od dołu do góry i rzecze:
- Hmmm.. no tak rzeczywiście, alę chciałbym Pani powiedzieć, że w dobie dzisiejszego postępu znacznie lepsza byłaby czwórka pik
-
Przychodzi baba do lekarza.
- No i co, czy pomogły pani te lekarstwa co przepisałem na hemoroidy?
- Tak pół na pół.
- Jak to?
- Te długie śliskie tabletki to jakoś połknęłam, ale ten krem, co mi pan przepisał, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam.
-
Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie.
Lekarz: Co pani jest?
Baba: Dziekanat!
-
Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, jesteśmy z mężem już pół roku po ślubie i współżycie nam nie wychodzi. Tak szczerze mówiąc, to nie wiemy, jak to się robi.
Lekarz był nieśmiały, nie bardzo wiedział, jak to objaśnić pacjentce. Przywołał ją do okna.
- Widzi pani te dwa pieski na trawniku To trzeba robić tak samo.
Po kilku dniach uszczęśliwiona baba przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze, serdecznie panu dziękuję. Współżycie układa nam się teraz wspaniale, tylko na początku mąż nie chciał wychodzić na trawnik.
-
Przychodzi baba do lekarza ze śledziem na plecach.
- Co pani dolega - spytał się doktor
Baba mówi:
- Ktoś mnie śledzi.